Klimatem się nie podzielisz.
Nie podzielisz się swobodą.
Nie podzielisz konsekwencji.
Jest li tylko twoją.
Czymże, jakże, weźże nalej!
Cały Kraków, także tego.
Czy od zawsze? Niekoniecznie?
Czyżby wstyd? Ach, na lepsze.
Przecież nie ma tego złego,
Ale jednak, ciągle, wszędzie.
Wyśpij się i zjedzże, pozbądź,
Umyj, pomyśl: jakoś będzie.
Zniżka na kręgle? Przyjmę.
Zniżka poziomu? Przyjmę!
Aspiracje kwitną płynnie.
Studenty? One niewinne.
Piąta strofa, poszło gładko.
Bez różnicy, sens już zmyło,
Student przyszedł, student poszedł,
Krakowa nie było.
_____
Kończy się mój czas w Krakowie. Nie mogę się doczekać wyprowadzki i ostatecznego zamknięcia pewnego rozdziału w moim życiu. Patrzę z uśmiechem przed siebie... jednak, gdy się czasem w myślach odwrócę, odzywa się jakiś dziwny sentyment.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podpisz się proszę :)